Witam Cię! Cieszę się, że nudzi ci się tak bardzo, że postanowiłeś tu zajrzeć, albo w jakiś sposób zainteresował Cię mój blog . Jeśli nie domyśliłeś się po samej nazwie, to wiedz, że trafiasz na bloga z recenzjami wszystkiego - od filmów i seriali po sklepy z ciuchami. Tak spędzam większość mojego wolnego czasu - zastanawiając się, a raczej hejtując wszystko co tylko da się shejtować (lub jak to słowo napisać. w sumie po co komu ortografia), oczywiście z umiarem i tylko w tedy kiedy na to zasługuje (czyli prawie zawsze się coś znajdzie).
Nie jestem przekonana co do tego, czy mam cokolwiek o sobie napisać i czy kogokolwiek to obchodzi, ale możesz wiedzieć że jestem Mania, mam 17 lat (tak, wiem, jestem antykiem, nie wiem co ja robię w internecie) i jestem raczej fangirl niż heater. Jestem w milionie fandomów, niektórych nawet nie znam nazwy i shipuję, mniej więcej, wszystko co się rusza xd Jestem zboczona i mam nasrane we łbie, ale to akurat pozytyw. Mam też wielką nadzieję, że czujesz się jak do tej pory zaintrygowany trochę bardziej niż rozdziałem z podręcznika od historii i zechcesz przeczytać pierwszą recenzję, a właściwie moją skrajnie subiektywną opinię na temat facebooka. Zapraszam!
Powiedziałam Facebook więc niech i będzie to. Niebieskie tło z białą literką 'f' chyba każdemu się kojarzy z jednym z największych serwisów społecznościowych, prawda? Jestem tego pewna. Nie wiem czy to dobrze czy źle, ale gratuluję Markowi, który teraz ma pewnie miliony na swoim koncie i popadł w samouwielbienie. Nie śledzę jego losów ani innych wydarzeń z nim związanych ale jak na dziecko późnych lat '90 mam konto na niebieskim pożeraczu czasu i jak większosć jego użytkowników spędzam niemal 2 godziny dziennie na przeglądaniu postów i generowaniu nieskończonych tysięcy 'lajków' pod moimi fangirlowskimi obrazkami. Mam z tego jakąś kożyść? Oczywiście nie, zresztą jak każdy. A może myślisz że 'facebook ci pomaga? Ciekawa opinia, jednak myślę że gdybyś usiadł i pożądnie wysilił muzgownicę, mógłbyś dojść do innych wniosków. Prawie każdy pozytyw portalu prowadzi do negatywnych skutków np.
Facebook zdecydowanie poprawia nasza samoocenę. 'WOW! Mam ponad 100 lajków pod profilówką! JESTEM TAKA CUDOWNA!' Kreujemy swój wizerunek pomijając negatywne cechy i skupiając się na tych dobrych. Wstawiamy tylko te ładne zdjęcia, mówimy o tych ciekawych wydarzeniach. Mamy wielu znajomych choć nasz mesanger świeci pustkami, a pod zdjęciami wrzuconymi w trakcie zakupów (żeby to pokazać jaką piękną parę Vansów nabyłam! MOJA 84332683583785789347 para bucików i tym razem w kolorze sraczkowato - srebrzystym. Klękajcie narody mogę szastać kasą na prawo i lewo, choć tak na prawdę ledwo na nią uzbierałam kradąc kasjerkom grosiaki z kasy)nie ma żadnych komentarzy. Ale potem zaczyna się coś psuć. Chcemy więcej znajomych, więcej lajków, więcej komentarzy, więcej zaczepek. Stajemy się zdesperowani by tylko znaleźć cos ciekawego w naszym monotonnym życiu, nie dlatego zę jesteśy znudzeni,tylko dlatego by pokazać jak to ciekawie spędzamy czas. Popadamy w depresje, bo zawsze znajdzie się ktoś ciekawszy. Ile osób przez takie badziewie popełnia samobójstwo? DUŻO. więc STOP! zatrzymaj się na chwilę, zrób sobie odwyk bo jeśli chcesz to zrobić z tego powodu to nie ma sensu najmniejszego! Poproś o rozmowę z psychologiem (NIE, nie dlatego że jesteś pokręcony i musisz zostać zamknięty w domu wariatów), potrzebujesz pomocy (i tego akurat nie piszę z sarkazmem).
No i mamy przykład jak to z cudownego fejsbukowego życia możemy skończyć fruwając wśród chmurek.
Portale społecznościowe faktycznie ulatwiają komunikację, ale zabierają nam możliwość przeżywania niezapomnianych przygód, no bo co ty będziesz opowiadać swoim wnukom jak dorośniesz i będziesz je miał? Że przeczytałeś średnio ciekawy post na jakimś blogu i shejtowałeś go? Bez sensu! Nie lepiej wyjść na zewnątrz w środku zimy w kostiumie kompielowym i udawać wariata? To zdecydowanie ciekawsze i nie dośc że się rozchorujesz i masz wyłączony tryb szkolny przez tydzień to jeszcze będziesz miał zajebiste wspomnienia. (NIE RÓBCIE TEGO W DOMU, to tylko przykład i to w dodatku głupawy więc nie róbcie go jeśli macie więcej oleju w głowie niż ja :))
Co jeszcze, co jeszcze? Pewnie to, że niebieski portal nie pomaga dostawać się na medycynę i inne elitarne kierunki studiów na których wasi rodzice chcieliby was widzieć. Już krytykowanie czegoś na blogerze jest bardziej rozwijające. Zamiast choć trochę przybliżać się do naszych (lub i nie naszych) celów, spędzamy czas przeglądając posty. A co w nich jest ciekawego oprócz połowicznie prawdziwych opisów zdarzeń z życia naszych znajomych. To benznadziejna forma rozrywki i mówię wam, pisanie bloga jest dużo bardziej zabawne :
Sama forma bloga, nagłówek, a także twój sposób pisania od razu przypadł mi do gustu. Zwróć jedynie uwagę na ortografię, bo wkradają się niepotrzebne błędy i to minimalnie przeszkadza w czytaniu, poza tym, żadnych uwag, chętnie wrócę :)
OdpowiedzUsuńDziękuje bardzo i cieszę się, że zajrzysz do mnie ponownie. Za błędy oczywiście przepraszam i postaram się poprawić w przyszłości :)
Usuń