Selfies. Temat rzeka dla wielu osób i myślę, że trudno by było dojść do porozumienia w kwestii czy jest to dobre? Fotografowanie siebie w różnych miejscach, pozach, strojach, uczesaniach, samemu lub w towarzystwie. Istnieje milion sposobów na zrobienie (mówiąc bardziej po polsku) samojebki (lub jak kto woli sweet foci - co za POLSKA nazwa xD) ale pytanie jest jedno -PO CO?
Od dawna staram pojąć fenomen tego typu zdjęć, ale jednak im częściej się nad tym zastanawiam, tym trudniej mi to zrozumieć. Oczywiście, sama od czasu do czasu 'cykam' sobie samej zdjęcia, ale muszę powiedzieć, że nie robię tego nałogowo.
Wiadomo, że wszystkie skrajności są złe i nawet bycie zbyt dobrym, jest w pewnym momencie złe. Niestety, doszło też do popularyzacji tego typu zdjęć. Do pewnego momentu jest to całkiem fajna zabawa, ale czasem, siedząc na lekcji, obserwuję koleżanki (no a może, lepiej by je nazwać znajomymi) robiące sobie selfies, mam ochotę podejść i p[opukać je w te śliczne główki. (Żeby nie było, że jestem taka grzeczna i uważam na lekcji, bo moja główna uwaga skupia się na czytaniu książek, 'baaardzo' związanych z lekcją lub graniu w gry na telefonie, jako że jestem dzieckiem XXI w.). Ten fakt przeraża mnie z jednego powodu. To wcale nie pokazuje (jak na początku mogłoby się wydawać) uzależnienia od telefonów (bo to jest całkiem oczywiste) ale od samego sbie. Selfies aż ociekają samouwielbieniem, egocentryzmem i chęcią pokazania: 'JESTEM PIĘKNA, PATRZCIE NA MNIE. To już nie chodzi o cyknięcie zdjęcia razem z przyjaciółką, bo jesteście we dwie i nie ma komu sfotografować waszych wariactw, ale o to, że za kilka lat zaniknie coś takiego jak troska o drugiego człowieka. Będąc tak zapatrzonymi w siebie, już spotykamy się z lekarzami, którzy leczą dla pieniędzy, nie dla dobra pacjenta.
Z czego zatem to wynika? (nie. nie chodzi mi o Sarumana czy kogoś w jego stylu). Od pewnego czasu mam okazję obserwować swoich rówieśników z większą uwagą i doszłam do wniosku, jak przerażający wpływ mają na ans rodzice. Ludzie powielają wzorce, serwowane przez dorosłych, a potem inni się dziwią. Większość z nas nie zdaje sobie z tego sprawy, a tak na prawdę po dwóch zdaniach prawdopodobnie da się dostrzec czy ktoś jest jedynakiem, czy nie.
W ten właśnie sposób od selfies, przez samouwielbienie, doszłam do rodziny. Niestety zdaję sobie sprawę, jak mogę was zanudzić, bo piszę to bez żadnej weny i nawet nie jestem pewna czy piszę z sensem. Zostawiłam was bez notki, choć mały odłamek upomniał się o nowy wpis ( Tej jednej osobie, dziękuję!~Jest mi bardzo miło) poczułam się w obowiązku by coś wstawić. Szkoła i brak weny spowodował tą przerwę, ale mam nadzieję, że się poprawię. Na razie zostawiam was z tym 'czymś'.
Tak na marginesie - WESOŁYCH ŚWIĄT!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz