czwartek, 26 czerwca 2014

5.

"Dzieciństwo pełne miłości pozwala przeżyć połowę życia w tym zimnym świecie."
- Paul Jean

Przez to, że ostatni tydzień spędziłam w 85% w domu, miałam wiele czasu na rożne bezsensowne czynności, np. oglądanie wytworów współczesnej kinematografii i telewizji. Skończyłam oglądać serial, więc przyszła pora na film. Tak więc przekopując się przez pokłady rankingów internetowych, znalazłam jeden, który bardzo mnie zaciekawił (i to wcale nie miało związku z tym, że grał tam Aleksander Skarsgård...no może troszkę). Film pod tytułem "What Maisie Knew", produkcji amerykańskiej, wypuszczony w roku 2012. 


Opowiada on o losach dziewczynki, tytułowej Maisie, która znajduje się po środku małżeńskich problemów, rozwodzących się rodziców. Film niezwykle wzruszający, szczególnie dla mnie, bo na prawdę utożsamiłam się z tym małym dzieckiem. 

Nie chcę tu zagłębiać się w swoją historię, bo  nie uważam, by internet był najlepszym miejscem na dzielenie się tym, ale chcę przyjżać się życiu Maisie. Cytat wprowadzający do mojego posta doskonale oddaje potrzebę milości, jaką posiada każde dziecko, a rodzice będący w ferworze różnych sowich doroslych problemów zapominają o takim szczególe jakim jest dziecko. Film, oczywiście ze szczęsliwym zakończeniem (przewidywalnym i przesłodzonym, jak prawdziwy, ideał amerykańskiego kina) nie oddaje za grosz rzeczywistoći, choć porusza bardzo poważny problem. Podczas rozwodu dziecko staje się kartą przetargową. Z własnego doświadczenia wiem, że to przyjemne nie jest i za nic w świecie nie chciałabym tego przerabaiać po raz drugi. WMK pokazuje też, pewną naiwność i bezwarunkową miłość w kontaktach z rodzicem. Maluch zupełnie nie potrafi zrozumieć dlaczego tak się dzieje, nikt mu nic nie mówi, a jedyne co słyszy to kłótnie przez ścianę i bite talerze. Rodzice niemający czasu dla dziecka, do wychowania ktorego wciąga się osoby trzecie, a potem wypycha się je z życia młodego człowieka. Ten nie wie kim są, a potem nie wie czemu odeszli. To dobry materiał na grecką tragedię. Bochater tragiczny - dziecko, fatum - rodzice.  

Całe szczęście ludzie coraz rzedziej zawierają związki małżeńskie i mają coraz mniej dzieci, bo pochłania ich kariera zawodowa (tak, tak niż demograficzny jest spowodowany nie tylko przez gejów...ohohoho. A tutaj chciałabym zaznaczyć, że to sarkazm, bo całkiwicie popieram związki homoseksualne), a efekry uboczne (czyt. dzieci) nie muszą cierpieć. 

Podsumowując, polecam ten dość przyjemny film, na spokojne popołudnie, jednak lepiej nie oglądać go w złym humorze, bo może go pogorszyć mimo miłego zakończenia. Dość dobrze zagrany (jak na moje standardy). Całość pczywiście dopełniona przez niezwykłego, wysokiego szweda (przepraszam, musiałam) :D 





1 komentarz:

  1. Cześć!

    Mam nadzieję, że mnie jeszcze pamiętasz. Jakiś czas temu prowadziłam bloga z opowiadaniem (http://drumming-songs.blogspot.com/). Po zakończeniu historii zrobiłam sobie małą przerwę, ale tak jak obiecałam - wróciłam.

    Także serdecznie zapraszam na mojego nowego bloga. Mam nadzieję, że ta historia również Ci się spodoba. ;)
    http://figure-you-out.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń